Pułapki w umowach dystrybucyjnych. #1: Target, który nie ma sensu.
Target w umowie dystrybucyjnej to konkretne zobowiązanie po stronie dystrybutora.
Negocjacja jego zakresu to nie roszczenie, ale sygnał, że dystrybutor wie, co będzie sprzedawał, w jakich warunkach i w jakim czasie można to sensownie ocenić.
Jeżeli umowa dystrybucyjna jest zawarta na rok, a przy tym:
- nie wskazuje, na jakich warunkach może być przedłużona,
- pozwala producentowi na swobodne jej rozwiązanie,
- wprowadza sankcje za nieosiągnięcie targetu
inwestycja dystrybutora może nie mieć sensu. Szczególnie wtedy, gdy rynek nie zna jeszcze produktu.
Wejście w dystrybucję nowego produktu wymaga czasu.
Budowanie sieci, testowanie kanałów sprzedaży, edukacja klientów — to nie dzieje się w ciągu kilku miesięcy.
Target powinien to uwzględniać.
Bo po co dystrybutor ma inwestować w produkt, jeśli nie wie, czy za rok w ogóle będzie mógł go sprzedawać?
I dlaczego brak osiągnięcia targetu w bardzo krótkim czasie miałby rodzić sankcje, skoro rynek dopiero zaczyna poznawać produkt?
Target bez kontekstu czasowego to liczba wzięta z sufitu.
Targety uzgodnione z głową pokazują, że obie strony rozumieją produkt, rynek i realia współpracy, a nie tylko życzeniowy wolumen sprzedaży.
Pracujemy z umowami dystrybucyjnymi na co dzień. Napisz do nas, zanim ją podpiszesz.
kancelaria@lubecka.law